sorcha blog

Twój nowy blog

Kalejdoskop

Brak komentarzy

W bardzo odległych czasach mojego
dzieciństwa posiadałam kalejdoskop. Kolorowe szkiełka przesypywały się w nim
wydając przyjemny dźwięk. Brzmiał tak jakby w środku było mnóstwo drobnych
kamyczków. Obrazy zmieniały się za każdym razem, kiedy pokręciłam zabawką. Każdy
z nich był inny i nigdy już się nie powtórzył. Wszystkie były takie piękne.
Byłam tym zachwycona.

Teraz, po kilkunastu latach mam
już nowy kalejdoskop. Niestety nie mogę nim kręcić i nasłuchiwać odgłosu
przesypujących się kawałków szkła, ale mogę oglądać obrazy, które mi pokazuje. Zmieniają
się cały czas. Tak jak wtedy żaden z nich się nie powtarza. Nie każdy z nich
jest ładny. Nie jestem już zachwycona tą zabawą.

Ten nowy kalejdoskop to moje
życie. Od czasu napisania poprzedniej notki do dziś zmieniło się tyle, że nie
sposób tego ująć w paru zdaniach. Kiedy pokonałam kilka przeszkód i zaczynałam
cieszyć się swoim zwycięstwem następowała katastrofa. Trzeba było oswoić się z
tą myślą. Później katastrofa okazywała się wielkim nieporozumieniem i znów nowa
sytuacja. I tak ciągle coś się dzieje.

Po tegorocznym Samhain
postanowiłam nieco się wyciszyć i zacząć zmieniać pewne rzeczy w swoim życiu.
Podejść z dystansem do rzeczy błahych, powalczyć o te, które warte są uwagi.
Nie mogę powiedzieć, że przestałam już oszukiwać czas, bo tak nie jest. Wciąż
toczę z nim pewną walkę. Ale kilka kwestii mamy już wyjaśnionych. Powoli
wychodzę do świata. Oby tak dalej.

( Notka „Ku pamięci”, data utworzenia 17 październik 2008 r.)

Jestem w dość dziwnym momencie
swojego życia. Czas jakby zatrzymał się dla mnie w miejscu. Wszystko inne
płynie dalej. Liście spadają z drzew, idzie zima. Ludzie chodzą do szkoły,
pracy, spotykają się, rozmawiają, żyją. Wokół mnie trwa ruch. Niby też jestem
jego częścią, w końcu istnieję, jem, śpię, czytam książki, uczę się. Ale mój
czas stoi w miejscu. Czeka aż zdecyduję, „co dalej”. Nie naciska na mnie,
niczego nie wymusza. Po prostu milczy, stoi i patrzy na mnie zastanawiając się,
czy kiedykolwiek będzie dane mu ruszyć. Ja też stoję i gapię się na niego i
naprawdę nie wiem co mu odpowiedzieć. Czuję, że powinnam jak najszybciej
zdecydować, kiedy jeszcze mam szansę wpłynąć na rozwój wydarzeń, ale ciężko mi
zebrać się w sobie i coś postanowić. Możliwości jest wiele. Trzeba tylko siąść,
wybrać kilka i zacząć działać, ruszyć się z domu. Chciałabym to zrobić. Już nie
raz zastanawiałam się nad tym cholernym pytaniem „co dalej?”, ale kończyło się
na tym, że szłam spać. Kiedy śpię mój osobisty czas nie ma prawa się na mnie
złościć, bo go po prostu nie ma. Oszukuję go łykając pigułki na sen. Uciekam
przed nim. Uciekam przed życiem, przed ludźmi. Zawsze byłam skryta, ale teraz
mogę śmiało powiedzieć, że jestem samotnicą. Nie chcę wyjść do świata.

Nie mogę się już doczekać kiedy przyjdzie jesień i zakończę wszystkie porządki swojego życia. Kiedy liście zaczną spadać z drzew wreszcie ogarnę całą tą fatalną sytuację i będę wiedzieć co robić dalej. Teraz, podobnie jak ponad 3 lata temu – czekam. Ukryta, smutna i pełna niepokoju. Czekam na to, co przyniesie mi jutro.


  • RSS